odc. 96 Będąc menedżerem nie Masz obowiązku ze wszystkimi się kochać

Kocha, lubi, szanuje, nie chce, nie dba, żartuje!! Będąc menedżerem, nie masz obowiązku ze wszystkimi się przyjaźnić!
       „Jeżeli istnieje jakiś jeden sekret sukcesu, to jest to umiejętność przyjmowania  cudzego punktu widzenia i patrzenia z tej perspektywy z równą łatwością jak z własnej.”  Henry Ford                                                               …pewnie większość z Was zna tę wyliczankę czy wróżbę. Ale czy Zastanawiałeś się jak „lubienie” wpływa na pracę, współpracę, na podwładnego? Bo prawdopodobieństwo, że będziemy miłować, lubić każdego z naszej załogi, naszych podwładnych, jest raczej znikome. Oczywiście jeśli Masz duże zatrudnienie, to pewnie nie raz, nie dwa Miałeś wrażenie, że czasami odczuwasz niechęć,  antypatię w stosunku do jednego czy kilku swoich pracowników, bo przecież to nic wielkiego (ostatecznie „lubienie” się  biurowe romanse czy przyjaźnie nie są sensem, istotą pracy biznesmena prawda?). Sensem nie są, ale może to jednak zaważyć na wynikach naszej pracy. Kluczem do zaangażowania pracowników jest przełożony, który o nich dba. Kiedy nie lubimy któregoś z podwładnych, kiedy ON to czuje, to jest oczywiste i bardzo możliwe, że będzie on mniej zaangażowany w pracę a zatem mniej wydajny. Jeśli tak to, to z pewnością może z kolei wpłynąć na całą „drużynę”, zespół a na pewno na sukces oraz rezultaty najważniejszych Twoich projektów - co w ostatecznym rozrachunku wpłynie na Twój osobisty wizerunek. Wizerunek skutecznego i dobrego menedżera. To moja obserwacja i wyniki badań oraz doświadczenia z wielu lat pracy, że biznesmeni i menedżerowie tak naprawdę nie potrafią motywować ludzi, współpracowników, podwładnych których nie lubią (a przynajmniej inaczej niż przez przymus i straszenie, które to metod z przyczyn oczywistych- nie polecam). Jeśli więc chcesz (Musisz) zmotywować i zwiększyć zaangażowanie swojego personelu, pracowników oraz ze względu na  dbałość o Twoją własną higieną psychiczną – konieczne Ci jest by się postarać- polubić choćby troszkę, cokolwiek, razem i z osobna każdego z Twoich podwładnych. Pamiętacie: „łańcuch jest tak słaby, jak jego najsłabsze ogniwo”. Dlatego „kochamy wszystkich”: w swojej firmie czy pracy. Wiem, wiem, ze brzmi to dosyć „masakrycznie” ale Uwierzcie, że to konieczne i nawet możliwe.  Absolutnie jednak zanim „rzucisz się” w wir podnoszenia motywacji osób których nie Darzysz sympatią to najpierw w pełni sobie Uświadom, że to czy Lubisz lub nie to tylko Twoje subiektywne odczucia i przeświadczenia albo „widzimisię”. Powiesz, że Wiesz że wobec danej osoby wiele razy pojawiła się w twojej głowie myśl: „ależ on mnie wkurza i denerwuje” albo wręcz:  on mnie doprowadza  do szału, wnerwia”.  Wtedy Powinieneś sobie „zaordynować”, by koniecznie popracować nad swoimi myślami. Zawsze tak jest, że złość, niechęć, frustracja czy totalny brak zaufania to są wyłącznie  Twoje i to subiektywne reakcje i nikt nie może o nich zdecydować, dopóki niejako sam, wewnetrznie nie wyrazisz na nie zgody- prawda?. Powinieneś się zastanowić dlaczego tak histerycznie na nich reagujesz a na pewno „prześledź” i dowiedz się, czy jesteś w stanie ustalić skąd się wziął Twój problem? To ty sam, przed sobą musisz przyznać się do winy i do swoich negatywnych odczuć, a nie twój pracownik czy podwładny. Trudno przyznać się do tego prawda?  W tym miejscu podrzucę kilka „moich taktyk” lub podpatrzonych u innych w trakcie badań własnych.                                                                                         Po pierwsze. Jeśli wkurzają Cię i irytują nawyki, czynności, przyzwyczajenia pracownika to skup się wyłącznie na jego pozytywach. Zresztą warto zauważyć, że takie permanentne skupianie swej uwagi na tym, co chcielibyśmy zmienić w pracowniku, co Cię w nim denerwuje- prawie na pewno popsuje relacje między wami. Więc lepiej koncentrować się na tym, co tak naprawdę jest w NIM dobre i co się Wam, w nim,  faktycznie podoba.  Powiem szczerze, ze w takich wypadkach, ja koncentruję się w pewnym sensie na presupozycji (sąd, który musi być prawdziwy, żeby zdaniu można było przypisać wartość logiczną: czyli prawdę albo fałsz). Zawszę wtedy myślę i wybieram taką cechę charakteru albo jego przyzwyczajenie, które robią na mnie najlepsze wrażenie, choć często dodatkowo mnie tym wkurza, bo mocno tego nadużywa. Czyli zwracajmy dużo większą uwagę na wszystkie pozytywne strony podwładnego, a nawet próbujmy je dodatkowo wzmocnić. Wyobrażam sobie wtedy, że pracownik będzie dużo bardziej zmotywowany, słysząc, że ostateczny sukces całej firmy, „całej drużyny” zależny jest w dużej części od jego predyspozycji i umiejętności. Krytyka, narzekanie, karanie kompletnie nic nie daje a właściwie prowadzi do „osłabienia” rezultatu.                                                                                                                      Po drugie. Wyobrażam sobie jaki odczuwacie dyskomfort stale przebywając czy współpracując z kimś nielubianym. Wbrew logice zalecam w takim razie, by spędzać z nim jeszcze więcej czasu, (prawda, że irracjonalne?). Ale to się sprawdza, bo gdy unikamy, jesteśmy sfrustrowani, opryskliwi albo poirytowani postawą podwładnego, wtedy na pewno też kombinujemy jak go unikać, w tym unikać kontaktu wzrokowego, gdy jest obok NAS/WAS. Czy możecie sobie wyobrazić jak ON musi się czuć, gdy jego „ukochany” szef i przełożony nie chce mu nawet spojrzeć w oczy? Zatem nawet na siłę Zmieniaj to i Stwarzaj okazje do  systematycznego przebywania z nim i bliższego poznania. Wiem, że to trudne, ale „wyświetlam” sobie wtedy w głowie, co jest moim celem. Zysk, sukces, satysfakcja, spokój, szczęście. Prawda, ze to ważniejsze? Na pewno też przyniesie na „dłuższą metę” korzyści. A bo z czasem Przywykniesz do jego inności zwanych „dziwactwami”, a to na pewno uczyni, że przestaną cię aż tak drażnić.  Po wtóre Dowiesz się, co go tak naprawdę motywuje i na niego działa, co wykorzystasz do osiągnięcia pożądanego rezultatu.                       Po trzecie, chyba najważniejsze, jeśli wnosisz, że twój personel nie darzy cię szacunkiem i może być źródłem niepowodzenia Powinieneś jak najszybciej dotrzeć do źródła problemu.  Pamiętaj też, że większość negatywnych reakcji i zachowań wynika z reakcji obronnych, wynikających z obaw lub kompleksów a nie chęci siania destrukcji czy atakowania. Powinieneś być nader empatyczny  (psychologii zdolność odczuwania stanów psychicznych innych osób).Aby to zneutralizować jak najczęściej Zadawaj pytania tzw. otwarte, np.: co się u ciebie dzieje? Co w trakcie rozmowy tak bardzo Cię wkurza lub irytuje? Albo najprościej jak można i w życzliwym tonie: czym się kolego tak bardzo przejmujesz, martwisz? Bowiem właśnie jak ustalisz co tak naprawdę „pod skorupą, pancerzem” jego zachowania, łatwiej Ci będzie znaleźć sposób na generowanie, powodowanie jego pozytywnych zachowań. Tak więc niezależnie od przyczyn Twoich relacji i zachowań wobec pracownika motywowanie i mobilizowanie go będzie utrudnione, dopóki nie wpłyniesz na poprawę waszych wzajemnych relacji. Wracając jednak do tytułowej tezy, że będąc menedżerem, nie Masz obowiązku ze wszystkimi się przyjaźnić. Bo jeżeli jednak takie relacje zaczynają być zbyt toksyczne i  przeszkadzają Ci w skutecznym kierowaniu i motywowaniu Twojego personelu a co gorsza rzutuje to na Twoją rentowność to i tak per saldo Będziesz musiał podjąć drastyczniejsze kroki, do zwolnienia włącznie. Także już od teraz Zacznij aktywnie działać w obszarze budowania relacji z personelem i dokonuj dużych rewolucji małych krokami, które pomogą Ci zmienić postrzeganie. Nawet jeżeli na końcu tego procesu nie będziesz żył ze wszystkimi w przyjaźni, to i tak wasze relacje będą na tyle silne, byś mógł z Twoim zespołem osiągać maksymalne sukcesy.

Jak zawsze ZAPRASZAM do dyskusji, POLUBIENIA i skorzystania z konsultacji.