odc. 91 Cichy i skromny nie znaczy, że nic nie znaczy.

Cichy i skromny nie znaczy, że nic nie znaczy.

                                                   „Osoba, która twierdzi, że coś nie może być zrobione nie powinna przeszkadzać tej, która właśnie to robi”.

Powiedzenie chińskie.

To fakt, że często Ci co są w Twojej firmie niezastąpieni na co dzień są „niewidzialni”. Na przykład księgowi, którzy z natury rzeczy są spokojni i cichutcy. Siedzą w zaciszu swoich gabinetów i są charakterowymi introwertykami. Nie szukają poklasku, „nie gadają”, nie chełpią się i nie nagłaśniają swoich drobnych sukcesów. W Twojej firmie są, pracują jak mróweczki nie oczekując fleszy ni firmowego splendoru. Według de Bono (specjalista od zarządzania marketingowego), który powołał zasadę tworzenia idealnego zespołu projektowego czy funkcjonalnego opierając się na symbolicznych 6-u kapeluszach. Każdy rodzaj, kolor kapelusza odznacza inny charakter, emocjonalność i cechy funkcjonalne członka zespołu. Gdzie jeśli zespół ma wszystkie 6-ść kapeluszy w składzie czyli jest po jednym kapeluszu każdego koloru - to jest wtedy grupa idealna. I właśnie Ci niewidzialni i niezastąpieni o których piszę, to osoby w białych kapeluszach. Zgodzić się trzeba, że tak czy tak to od nich zależy sukces praktycznie każdego projektu, firmy czy instytucji. Zgadzam się również z opinią, że bez tych skromnych, nie buńczucznych niewidzialnych zasobów ludzkich Nasza firma by nie istniała. Ale też zgodzić się trzeba, że jest ich bardzo mało i bardzo trudno ich się motywuje i wpływa się na ich rozwój. Jak ich zatrzymać i motywować. To właśnie najtrudniejsze Twoje zadanie. Szefa firmy i jego lidera. Ważne też jest gdzie go będziesz szukał, identyfikował i motywował. Mają kluczowe i bardzo duże kompetencje i wiedzę. Główni z nich to również ogromne doświadczenie i gotowość do jej zdobywania tez nauki. Ile im zapłacić, jak ich „złowić”? Oczywiście ich funkcje i stanowiska ze względu na charakter są z gruntu schowane w cieniu. Oczywiście tego typu pracownicy sa silnie ukierunkowani na ostateczny zysk i wynik finansowy czy rentowność. To, tak jak już pisałem, że tak lubię i robię, to nie gadanie a robienie. Tylko w tym się różnię, że ja pracuję w zespole, „kupie”, wśród ludzi i z ludźmi, a oni samotne „białe żagle”. Pracują najlepiej sami i niewidzialnie. Jak ich zatem docenić?  Dla Ciebie jako właściciela i szefa firmy to ludzie- pracownicy wręcz idealni. Nie protestują a pracują. Dla każdego z Was- właścicieli firm są wręcz wymarzonym typem podwładnego. Nie plotkuje i  nie trzeba poświęcić im za wiele czasu i uwagi, a macie gwarancję, że oni zawsze i „wszystko” dla Was zrobią. Są lojalni i w pojedynkę rozwiązują wszystkie problemy w jego zakresie działania. Gorzej, kiedy natrafiają na problem do rozwiązania. Próbują go rozwiązać sami. Trwa to czasem długo i znowu po cichutku. Nie niepokoją i nie zapytają Was. Nie poproszą o wsparcie. I wtedy trwa to długo i powoduje straty. Musicie zatem czuwać i sami oferować pomoc. Tego typu ludzie, w pierwszym odruchu chce się awansować na stanowisko wyżej, np. menedżerskie. To może być dla n ich krzywda. Zatem ostrożnie. To jedyna dobra rada wobec tego typu „kadrowych pereł”. Nie przeszkadzać, nie ponaglać, nie interweniować i przypadkiem nie demotywować. W tym momencie kłania się sztuka, która nazywa się „kulturą organizacji”. Już niedługo poświęcę cały kolejny odcinek tzw. kulturze organizacyjnej. Czyli zbudowanie takiej struktury organizacyjnej i system awansów, który będzie uwzględniał tych „wspaniałych cichaczy”.  Moja rada na dzisiaj i na szybko: „usadowcie” ich na „wysokim stołku” – ale obok całej struktury. Osobny pokój i osobny, indywidualny system motywacyjny. Radzę, Abyś pamiętał, i co wynika z moich doświadczeń, że jeśli Twoja strategia rozwoju oparta jest na twardych wskaźnikach, np. na zysku, to tacy ludzie są niezastąpieni i bezcenni.