odc. 78 "Kto ryzykuje ten w "kozie nie siedzi".

…. zatem czy Masz zespół który lubi podejmować ryzyko?

Innowacyjność nie jest więc zabawą zarezerwowaną dla bogatych firm. Przeciwnie – tam, gdzie nie można zwalczyć przeciwnika siłą (mowa o sile pieniądza), jedyną skuteczną bronią okazuje się spryt i pomysłowość. W taki właśnie sposób niewielka „garażowa” firma Apple pokonała giganta amerykańskiego rynku – koncern IBM. 

Andrzej Sułkowski

Tak jak wielu z Was tak i ja a na pewno menedżerowie najwyższego szczebla ukuli przekonanie, że podejmowanie ryzyka jest kluczową determinantą dla innowacyjności.  I tak jak wynika z badań, szczególnie w zakresie kultury organizacyjnej, wynika, że w całej rozciągłości popiera się tworzenia nowych produktów, usług czy procesów. Kiedy pytałem, szczególnie młody personel firm, co by się stało, gdyby stworzyli i chcieli wypróbować nowy produkt, pomysł, acz jeszcze nie sprawdzony (w swojej firmie), to tylko ok. 20% z nich uznało, że takie działanie spotkałoby się z premią czy akceptacją, a niestety znaczna część, bo ok. 50%  że nie potrafią przewidzieć, jak zareagowaliby ich szefowie czy właściciele. Reasumując w dzisiejszych czasach i rzeczywistość w wielu instytucjach jest tak, że pomimo wszechobecnego dążenia do innowacji, większość  przedsiębiorstw i organizacji tworzy bariery i niechęć do podejmowaniu ryzyka. I cytując (nieco humorystycznie) pewnego menedżera z dużej instytucji finansowej: kluczem do „zwycięstwa” i sukcesu w jego firmie jest to, by nie popełniać tego samego błędu... raz. Mamy więc fundamentalną i  absolutnie uniemożliwiającą postawę, przesłankę, aby sfinalizować realizację innowacji, która wymaga przecież dużej dawki tolerancji na podejmowanie ryzyka oraz wyciągania wniosków z przytrafiających się czasami porażek. Jak więc  przełamać takie bariery i stworzyć zespół, który będzie bardzo proinnowacyjny? Z moich i nie tylko doświadczeń wynika, że zawsze trzeba wyraźnie zdefiniować, co uważamy, mamy na myśli mówiąc o podejmowaniu ryzyka i  w jakiej skali to ryzyko jest do przyjęcia przez nas/ personel, a jakie nie. Śmiało można i trzeba wyodrębnić takie sposoby jak:                                                                                                                                               -  po pierwsze, to czego jestem fanem: niechaj będzie szybko i prosto. Oczywiście skala i rozmiar mają znaczenie, ale jeśli chodzi o ryzyko w innowacjach, mniejsze i szybsze rozwiązania i eksperymenty są po stokroć często lepsze. Podzielić duże molochy na małe, sprytne zespoły, które „kombinują” jak elastyczni przedsiębiorcy, i na pewno z poziomem tolerancji ryzyka o wiele wyższym niż firmy prosperujące na bazie większych zespołów. Zatem małe ułatwiają szybką komunikację w obszarze idei i decyzji, gdyż gdzie właśnie szybkość pobudza geniusz myślenia. Znam wiele projektów prowadzonych przez małe grupy projektowe, (chociażby z mojego otoczenia), które szybko działają i mają duży i jasno określony obszar niezależności i autonomii  i to owocuje wygenerowaniem kapitalnych, innowacyjnych rozwiązań.

- po drugie, trzeba ogłosić oraz ogłosić „wszem i wobec” jak w naszej firmie będzie wyglądało „rozsądne ryzyko”. Większe firmy i korporacje chcąc wprowadzać lepsze innowacje wręcz określają, w jakich obszarach, działach należy podejmować ryzyko, a w jakich go unikać lub ograniczać.

- po trzecie trzeba porozumiewać się za pomocą właściwych określeń i słów, by wpływać na: procesy, postepowanie i oczywiście je utrwalać. Komunikacja i język odgrywają bardzo ważną i istotną rolę, wpływając na zachowania i postrzeganie tego, co jest do przyjęcia, a co nie.

- i równie ważny etap i konieczność to kryteria oraz fazy finansowania projektów. Jeśli Chcesz pracować nad duzym i ryzykownym, a zatem i drogim projektem innowacyjnym, to nie płać z góry i wszystkiego od razu i z góry. Zamiast tego finansuj każdy projekt w ściśle określony, bardziej kontrolowalny sposób. Jeżeli przejdzie jeden etap, przekaż dodatkową i kolejną transzę finansową. Dla przykładu w Google’ch zespoły miały ustalone przedziały czasowe: kwartał lub więcej, by dowieść, że projekt ma wszelkie szanse powodzenia. Jeżeli nie uda im się tego zrobić w wyznaczonym czasie, zespół ulega rozwiązaniu. Skład zespołu powiększa się jedynie wtedy, kiedy pomysły mają bardzo duży, coraz większy potencjał rozwojowy. Od kilku lat zajmuję się rozwojem firm przez innowacje i tak naprawdę nie da się niczym zagwarantować sukcesu w innowacjach, bo to zawsze wiąże się z dużą przestrzenią i poziomem ryzyka. Zatem jeżeli personel pracowniczy nie wie „w co gra”, jakiego rodzaju i jak duże może ponieść ryzyko oraz do jakiego stopnia można owo ryzyko zaakceptować, mogą zaprotestować i nie uczestniczyć w takim projekcie. Zatem jeśli potrwa to w czasie, w dłuższej perspektywie, to taki stan rzeczy stanie się poważnym zagrożeniem dla twojego, firmowego zespołu.